Szalona Italia cz.2

Szalona Italia cz.2

Zmierzaliśmy na południe do Strongoli di Marina. Z Głogowa to prawie 2200 km, w dobrym układzie 22 godz. jazdy. Niestety trzeba liczyć się z utrudnieniami. Drugi nocleg zaplanowałam w przepięknym miejscu poleconym przez koleżankę. Była to moja niespodzianka dla reszty grupy.

Santo Stefano di Sessanio, wieś która przez wieki żyła z rolnictwa i produkcji wełny opustoszała , kiedy w poszukiwaniu pracy mieszkańcy wyjechali do miast lub za granicę. Zainteresowała szwedzko-włoskiego przedsiębiorcę, który przejeżdżał tędy podczas motocyklowej podróży, w 2005r otworzył w niej kilka hoteli. Urokliwe uliczki, zabytkowe domy i przemili mieszkańcy zajmujący się agroturystyką w sezonie przyciągają tłumy turystów.

Zatrzymaliśmy się w domku położonym trochę na uboczu. Kiedy wjechaliśmy na podwórko nie wierzyliśmy własnym oczom. Bajka. Pomyślałam, że to jakaś pomyłka. La Cassa Su Le Dimore Del Borgo. Dom z pokojami do wynajęcia prowadzi bardzo sympatyczna rodzina. Gospodyni piecze chleb,  ciasto, robi sery i pyszną nalewkę cytrynową, którą zostaliśmy przyjęci. Wszystko to z własnych produktów. Następnego dnia dostaliśmy przepyszne śniadanie wliczone w cenę.

Do dyspozycji otrzymaliśmy dwupokojowy apartament. Zaczęliśmy zaglądać w każdy kąt i robić zdjęcia. Nadal nie mogliśmy uwierzyć, że ten cały klimatyczny luksus za jedyne 117 euro do podziału na 5 osób. Gospodarz bardzo miły służył pomocą w każdej chwili.

Wszyscy byliśmy w siódmym niebie. Po wieczornym spacerze w miasteczku, moi towarzysze koniecznie chcieli zostać jeszcze jeden dzień. Przez chwilę mnie nienawidzili, bo absolutnie nie mogłam na to pozwolić. Wiedziałam, że cała nasza podróż będzie obfitować w takie przeżycia, nie mogliśmy w każdym miejscu spędzać dwóch dni. Wcześnie rano wyruszyliśmy w drogę do Strongoli. Po drodze planowaliśmy zatrzymać się w kilku miejscach.

Jeżeli kiedyś będziecie w tamtych stronach odwiedźcie Santo Stefano di Sessanio i naszych przemiłych gospodarzy.

Dodaj komentarz